Planety za Słońcem

Mariusz Najda wyciąga wniosek ze swojego modelu, że
Planety nigdy nie chowają się za Słońcem.
Cytat:
Wracając do tematu astronomii oraz planet naszego Układu Słonecznego, małe przypomnienie wiadomości. Nasze planety znajdują się po tej samej stronie Słońca i na pewno nie mają środków swoich orbit w jego środku. Potwierdzenie tego faktu znajdziecie w dowolnej literaturze światowej z dziedziny Astronomii czy Internecie. Dowiecie się, w której części nieba można nasze planety odnaleźć oraz kiedy są one najlepiej na nocnym niebie widoczne. Na pewno nie chowają się za Słońcem, co zakłada dotychczasowa teoria. Na Komputerowch Symulatorach Nieba też nie zauważycie chowania się planet za Słońcem."

Planety chowają się za Słońcem z całą pewnością. Są to zjawiska dość rzadkie, ze względu na fakt, że płaszczyzny orbit poszczególnych planet nieco się różnią. Aby zaszło takie zjawisko, to Ziemia, Słońce i chowająca się planet musiałyby ustawić się w jednej linii. Poza tym obserwacja takiego zjawiska jest niezwykle trudna, a w warunkach ziemskich wręcz niemożliwa ze względu na istnienie atmosfery, w której rozprasza się światło Słońca.
Po prostu atmosfera jest w dzień zbyt jasna, aby światło planet miało szansę się przebić, a szczególnie w bliskich kątowych odległościach od Słońca.
W celu lepszego unaocznienia sobie tego faktu proszę sobie zadać pytanie: "czemu w dzień nie widać gwiazd?".
Możliwe odpowiedzi są zasadniczo dwie:
1. Bo ich tam nie ma.
2. Są tam, ale z jakiegoś powodu ich nie widać.
Ta druga odpowiedź wydaje się być bardziej logiczna. Łatwo to zilustrować następującym przykładem:
Zapewnie każdy z nas obserwował niebo nad ranem i widział jak wraz ze zbliżającym się dniem rozjaśnia się niebo i bledną gwiazdy i planety. Nadchodzi w końcu moment, w którym nawet najjaśniejsze obiekty przestają być widoczne. Czy to oznacza, że znikają? A następnej nocy pojawiają się ponownie? Czytelnicy z pewnością zgodzą się, że myśl taka jest skrajnie naiwna.
Niewątpliwie niejeden z czytelników tej strony widział "znikającego" Jowisza czy Marsa, kiedy ten o świcie znajdował się wysoko nad horyzontem. A zatem już później czyli w ciągu dnia taka planeta wciąż musiała znajdować się na dziennym niebie, tylko że już nie była widoczna, gdyż ginęła w blasku Słońca.
Temczasem Mariusz Najda zdaje się twierdzić, że planety te nie są widoczne, bo ich tam nie ma.

Na szczęście mamy umieszczone ma orbicie, a więc ponad atmosferą urządzenia obserwacyjne zwane koronografami, za pomocą których można obserwować przejścia planet i komet w pobliżu tarczy słonecznej, jakkolwiek jest to jedynie poboczny cel ich obserwacji.

Przejścia planet za tarczą Słoneczną



Wenus

Oddajmy na chwilę w tej kwestii głos Mariuszowi Najdzie:
Po rozmiarach Wenus widocznych na zdjęciach, łatwo można wywnioskować, że cyklicznie się ona do Ziemi przybliża i oddala. Gdy jest Duża, jest bliżej Ziemi, gdy mała, dalej – proste. Jest to zgodne z założeniem, że nie ma środka orbity w centrum Słońca. Nie chowa i nigdy nie chowała się za Słońcem ... A taką opcję zakłada dotychczasowa teoria. Dziwne, że taka sytuacja nigdy nie została odnotowana...Właściwie nie ma co się dziwić, gdyż nigdy nie miała miejsca.
I jeszcze cytat z jego innej strony: www.fundacja-tesli.manifo.com
[...]niezbyt przekonujące są wyjaśnienia Pana Łukasza Fajfrowskiego, że trudności wynikające z zachmurzenia [o zachmurzeniu nigdy nie wspominałem - przypis Ł.F.] i oślepiania przez Słońce, [...] … jest powodem nie widzenia Wenus za Słońcem... chodzi oczywiście o obserwację planety... w drodze przed schowaniem się za Słońcem. Pan Łukasz nie powinien się tym faktem martwić… jeszcze nikomu nie udało się, czegoś takiego zaobserwować. [...] Po prostu… w naturze takie zjawiska nie występują !!!
Mariusz Najda już się jednoznacznie wypowiedział w tej sprawie. Zobaczmy co pokazują obserwacje:
Stosunkowo niedawno tj. 6-8 czerwca 2008 zaszło przesłonięcie Wenus przez tarczę słoneczną czyli okultacja.
Zarejestrował to koronograf SOHO. Widać to na poniższej sekwencji zdjęć:

Rys. 1.
.
Porównajmy to z twierdzeniami Mariusza Najdy:
"[Wenus] Nie chowa i nigdy nie chowała się za Słońcem ... A taką opcję zakłada dotychczasowa teoria. Dziwne, że taka sytuacja nigdy nie została odnotowana...Właściwie nie ma co się dziwić, gdyż nigdy nie miała miejsca.
Sami czytelnicy widzą, że Mariusz Najda kłamie albo nie ma pojęcia o czym pisze.

Mariusz Najda podaje jeszcze jeden "dowód" nie chowania się Wenus za Słońcem. Według niego, gdyby zachodziła opisana powyżej sytuacja, to czas "zniknięcia" Wenus trwałby całymi tygodniami. Pora na dłuższy cytat:
"Przy dalszych rozważaniach dotychczasowej teorii, może nam być pomocna planeta Wenus. Co prawda nie znalazłem żadnych wzmianek dotyczących kierunku obrotu tej planety po orbicie ... ale bez względu na to czy obraca się w tą samą stronę co Ziemia czy w przeciwną, teoria o jej obrocie nie pokrywa się z obserwacjami. Najlepiej przedstawią to poniższe rysunki. Ziemia jest na tych rysunkach w kolorze zielonym, Wenus - niebieskim.Na pierwszych dwóch rysunkach założyłem, że Ziemia i Wenus krążą w przeciwne strony po swoich orbitach. Wychodzi na to, że już po 3 miesiącach Wenus byłaby po drugiej stronie Słońca a po kolejnych 3 miesiącach, nastąpiłoby kolejne zbliżenie planet. Co nie znajduje potwierdzenia w obserwacjach." Dobrze, że Mariusz Najda bardzo szybko odrzuca możliwość z ruchem przeciwnym. Istotnie, obserwacje zaprzeczają takiej możliwości. Następnie Mariusz Najda rozważa drugą możliwość - ruch zgodny:
"W przypadku zgodnego kierunku krążenia Wenus i Ziemi wyglądałoby to tak... "
i przytacza odpowiedni rysunek:

Rys. A.

Po czym pisze:
"W tym drugim przypadku - okresy przebywania Wenus po drugiej stronie Słońca trwałyby co najmniej kilka tygodni... jeśli nie z 6 miesięcy."
Od razu pojawia się pytanie co dokładnie oznacza "po drugiej stronie Słońca"? Jaki jest graniczny kąt, żeby można było mówić o drugiej stronie? A może wyrażenie "po drugiej stronie Słońca" należy rozumieć dosłownie czyli za tarczą słoneczną? Oglądając przytoczony rysunek można odnieść wrażenie, że to Ziemia wyprzedza Wenus, mam nadzieję, że to tylko nieporadność rysunkowa, a nie zamierzony efekt.
Jak wiadomo prędkość kątowa Wenus jest wyraźnie większa od prędkości kątowej Ziemi, o czym świadczy długość roku na obu planetach. Nie wiem skąd Mariuszowi Najdzie wzięło się tych sześć miesięcy. Samo przejście Wenus za tarczą Słoneczną jest zjawiskiem bardzo rzadkim - omawiane przejście z czerwca 2008 r. trwało 45 godzin i 11 minut.
Można bez większego trudu obliczyć jak długo trwało by takie przejście w układzie kopernikańskim. Wystarczy nam znajomość czasu trwania tranzytu i twierdzenie Talesa.
Uważny czytelnik od razu spostrzeże, że w poniższym szacowaniu robimy pewne niezbędne uproszczenia: zakładamy że tranzyt i okultacja dokonały się wzdłuż tego samego fragmentu tarczy słonecznej, dodatkowo zakładamy stałą prędkość orbitalną Ziemi i Wenus podczas zachodzenia obu zjawisk. Na szczęście oba uproszczenia są uzsadnione i nie zmieniają w sposób istotny wyniku.


Rys. 2.
.
Oznaczenia:
Z - położenie Ziemi
W1 - położenie Wenus na początku tranzytu
W2 - położenie Wenus na końcu tranzytu
W3 - położeniu Wenus na początku okultacji
W4 - położenie Wenus na końcu okultacji
S - Słońce na lewym obrazku, zaś na prawym S oznacza rzut tarczy słonecznej na sferę niebieską

W rzeczywistości kąt W1ZW2 jest dużo mniejszy niż to narysowałem i wynosi ok. 30 minut kątowych. Bardzo mocno go powiększyłem, aby było cokolwiek widać. Na prawej części rysunku powiększyłem odpowiedni kąt jeszcze bardziej, żeby było widać wykorzystanie twierdzenia Talesa. Oczywiście te powiększenia dotyczą tylko rysunku - prawdziwy kąt, użyty do obliczeń pozostaje bez zmian. Z powodu niewielkiem wartości wspomnianego kąta zakrzywienie łuku jest tak małe, że z powodzeniem możemy przybliżyć go odcinkiem. Jak wiadomo z przytoczonych wcześniej danych odległość ZW1 wynosi 40 mln km, odległość ZW4 to ok. 259 mln km. Czas przejścia odcinka W1W2 znamy chociażby z czasu trwania ostatniego tranzytu, który trwał niemal 7 godzin. Interesuje nas czas trwania okultacji W3W4.
Z twierdzenia Talesa wynika, że ZW1/W1W2 = ZW4/W3W4,
stąd W3W4 = W1W2*ZW4/ZW1 = 45 godzin i 18 minut, czyli niecałe dwie doby. Jak widać do kilku tygodni czy niemal 6 miesięcy jeszcze sporo brakuje, a czasy obliczone teoretycznie wspaniale potwierdzają się z obserwacjami. Różnica 7 minut wynika z wspomnianych uproszczeń w założeniach.
Czytelnicy mogą sami ocenić jak wspaniale spisuje się model Kopernika w konfrontacji z faktami obserwacyjnymi.


Jowisz

19. czerwca 2013 r. nastąpiło przejście Jowisza za tarczę Słońca. Zarejestrował to koronograf Lasco: http://www.youtube.com/watch?v=DqwOxucV0Wc *
To definitywnie grzebie model Mariusza Najdy.

Mariusz Najda próbuje jeszcze bronić się rozpaczliwie twierdząc, że obiekt pokazany na filmie, to wcale nie jest Jowisz, tylko jakaś inna planeta stale przebywająca za Słońcem, a "nasz" Jowisz spokojnie sobie świeci tam gdzie zawsze, czyli na nocnym niebie.
Takie twierdzenie bardzo łatwo obalić. Wystarczy przeprowadzić obserwacje roztrzygające, do których zachęcam czytelników.
Obserwacja jest bardzo prosta - wystarczy sprawdzić w odpowiednich tablicach, kiedy przypada koniunkcja jakiejś planety (np. Jowisza czy Marsa) ze Słońcem, a następnie poszukać jej świecącej na nocnym niebie w terminie np. od 3 tygodni przed tym zjawiskiem i tyle samo po nim. Jeśli taka obserwacja zakończy się znalezieniem odpowiedniej planety, to Model Kopernika zostanie obalony.
Jak dotąd nikomu taka obserwacja się nie udała, a model ma już kilkaset lat.
Osobiście zachęcałem Mariusza Najdę do wykonania takiej obserwacji, niestety propozycja nie spotkała się ze zrozumieniem. Niemniej taki eksperymet mogą samodzielnie wykonać czytelnicy. Gorąco ich do tego zachęcam, gdyż na własne oczy przekonają się, że model Mariusza Najdy daje błędne wyniki.
Mariusz Najda wspomina, że takich zjawisk nie zaobserwujemy również w symulatorach nieba. I znowu się myli. Zadałem sobie odrobinę trudu i poszukałem takich zjawisk w symulatorze Stellarium.
Znalazłem je dla każdej planety. Poniżej podaję listę (wszystkie godziny są podane wg. czasu polskiego):
  • 13.11.2002, godz. 18.50. Lokalizacja: Nowy Jork - widać początek zachodzenia Merkurego za Słońce.
  • 12.06.2000, godz. 13.25. Lokalizacja: Białystok - początek zachodzenia Wenus za Słońce.
  • 11.05.1998, godz. 20.31. Lokalizacja: Londyn - początek zachodzenia Marsa za Słońce.
  • 23.12.2007, godz. 00:50. Lokalizacja: Yokohama - początek zachodzenia Jowisza za Słońce.
  • 18.01.1991, godz. 02:55. Lokalizacja: Yokohama - początek zachodzenia Saturna za Słońce.
  • 27.12.1989, godz. 06:03. Lokalizacja: Yokohama - początek zachodzenia Urana za Słońce.
  • 8.02.2007, godz. 13.18. Lokalizacja: Białystok - początek zachodzenia Neptuna za Słońce.
  • 11.12.1991, godz. 00:42. Lokalizacja: Yokohama - początek zachodzenia planetoidy Ceres za Słońce.
A zatem czarno na białym widać, że Mariusz Najda nie ma racji.

* - gdyby film był niedostępny na youtube, to można go ściągnąć stąd.

Powrót

Manifo.com - make your own free website