Dlaczego odrzucam model płaskiej Ziemi?

Przetestujmy hipotezę płaskiej Ziemi.
Założenia modelu:
1. Ziemia jest płaska i ma kształt dysku.
2. Dysk jest nieruchomy - nie obraca się.
3. Środek dysku znajduje się na Biegunie Północnym, a Antarktyda stanowi "krawędź dysku".
4. Wszystkie gwiazdy obracają się nad Ziemią wokół Gwiazdy Polarnej.
5. Słońce i Księżyc krążą nad równikiem.
Załóżmy roboczo, że to wszystko jest prawdą i przyjrzyjmy się konsekwencjom wynikającym z takiego modelu.

Niemal natychmiast pojawiają się w tym modelu następujące problemy:

Problem nr 1.
Jak wiadomo Gwiazda Polarna świeci prostopadle nad Biegunem Północnym. Czyli kąt jaki tworzy linia łącząca Biegun i Gwiazdę Polarną z płaszczyzną horyzontalną wynosi 90 stopni. Istnieją takie miejsca na Ziemi, z których Gwiazdę Polarną widać pod kątem 45 stopni względem horyzontu. Wszystkie takie miejsca leżą na 45 stopniu szerokości północnej. Zilustrowano to na poniższym rysunku:
W takim układzie kąt jest równy 45 stopni, wtedy i tylko wtedy, gdy odległość obserwatora od Bieguna północnego wynosi tyle samo ile odległość Gwiazdy Polarnej od Bieguna.Dzięki temu spostrzeżeniu jesteśmy w stanie obliczyć odległość Gwiazdy Polarnej od Ziemi.
Jak wiadomo z geografii jednemu stopniowi szerokości geograficznej odpowiada odległość ok. 110 km. Ponieważ tych stopni jest 45, to odległość interesującego nas równoleżnika od bieguna wynosi ok. 5000 km. A zatem w tym modelu odległość Gwiazdy Polarnej od Ziemi wynosi również ok. 5000 km.
Kiedy już znamy tę odległość, to możemy sprawdzić pod jakim kątem będzie widać GP z odległości 10000 km od Bieguna. Z rysunku widać, że jest to taki kąt, dla którego tangens= x/h = 0,5. Okazuje się, że ten kąt wynosi ok. 27 stopni. A teraz najciekawsze: Właśnie równik znajduje się w odległości ok. 10000 km od bieguna, a jak wiadomo z doświadczenia kąt pod jakim widać GP na równiku względem płaszczyzny horyzontalnej wynosi 0 stopni.
Można zrobić wykres jak będzie zmieniał się ten kąt wraz z oddalaniem się od bieguna. Jak poniżej widać Gwiazda Polarna powinna być widoczna również na półkuli południowej, nawet na samej Antarktydzie pod katem ok. 14 stopni nad horyzontem.
Z doświadczenia natomiast wiadomo, że kąty zmieniają się wraz z odległością proporcjonalnie, czyli co około 110 km o 1 stopień.Taką regularność zapewnia jedynie kula. Jedynie na kuli o promieniu ok. 6370 km co ok. 110 km płaszczyzna horyzontalna zmienia się o 1 stopień. Widać to na poniwższym wykresie:
Jeśli ktoś bardzo się uprze, to zawsze może powiedzieć, że odległości pomiędzy poszczególnymi stopniami wcale nia są równe, ale muszą tak się zmieniać, żeby dopasować się do obserwowanych kątow pod jakimi widać Gwiazdę Polarną. Jesteśmy w stanie wyliczyć te odległości korzystając z funkcji tangens.
Sam wykres widać poniżej: czarną linią oznaczono zależność wynikającą z modelu płaskiej Ziemi, zaś czerwoną zależność obserwowaną:
Wydaje się, że od ok. 30 stopnia oba wykresy w miarę się pokrywają. Jednak jest to zasługa jedynie skali wykresu, w rzeczywistości bowiem, nawet w przedziale 30 - 90 stopni oba wykresy znacznie się różnią. Zaś im mniejszy kąt, tym bardziej model płaskiej Ziemi odstaje od rzeczywistości, np. dystans między 4 a 5 stopniem szerokości geograficznej na płaskiej Ziemi powinien wynieść ok. 50000 km, co jest oczywistą bzdurą.
Jak widać im bliżej kąta 0 stopni tym większe staja się odległości między poszczególnymi równoleżnikami. A kąt 0 stopni osiągniemy dopiero w nieskończoności.
A im dalej na południe tym gorzej. Proszę zauważyć, że wciąż jesteśmy na półkuli północnej, a co z południową?
W sposób oczywisty nie zgadza sie to z doświadczeniem.
Reasumując: w modelu płaskiej Ziemi jeśli zgadzaja się odległości, to rozjeżdżają się kąty, jeśli zaś dopasujemy kąty, to rozjeżdżają się odległości. Stąd wynika, że model jest niespójny.

Problem nr 2.
W hipotezie płaskiej Ziemi Słońce stale krąży nad równikiem. Jeśli tak jest, to skąd się biorą pory roku?
Z obserwacji wiadomo, że Słońce prostopadle świeci nad równikiem tylko dwa razy w roku podczas równonocy. W pozostałe dni świeci prostopadle nad innymi szerokościami geograficznymi: w skrajnych przypadkach od zwrotnika Raka do zwrotnika Koziorożca.
Może jednak nie krąży stale nad równikiem, ale w takim razie film, który to ilustruje jest nieprawidłowy.

Problem nr 3.
Analogicznie jak w przypadku Gwiazdy Polarnej, możemy określić wysokość na jakiej znajduje się Słońce nad Ziemią.
Wystarczy ponownie pojechać w miejsce, w którym Słońce góruje na wysokości kątowej 45 stopni i znaleźć odległość między opisanym w poprzednim zdaniu miejscem a równikiem. Wówczas odległość między tym miejscem a równikiem będzie równa wysokości Słońca nad równikiem. Czyli znowu około 5000 km.
Widać to na poniższym rysunku:
Problem nr 4.
Skoro znamy już odległość Słońca od równika, to możemy się pokusić o obliczenie w tym modelu odległości Słońca od bieguna północnego.
Jak wiadomo odległość bieguna północnego od równika wynosi ok. 10000 km. Wysokość Słońca nad równikiem w tym modelu już znamy, a zatem z twierdzenia Pitagorasa bez problemu obliczymy odległość Słońca od bieguna północnego. Wynosi ona niewiele ponad 11000 km.
Jeśli znamy odległość Słońca od równika, a z obserwacji znamy kątowy rozmiar tarczy słonecznej, który wynosi 32 minuty, to należy się spodziewać, że wraz z rosnącą odległością od Słońca zmiejszać się będzie jego tarcza.
Dla małych kątów (tj. mniejszych niż 2 stopnie, a z takimi mamy tu do czynienia) rozmiar kątowy obiektu zmienia się proporcjonalnie do odległości. Ze zwykłej proporcji możemy obliczyć, że rozmiar kątowy tarczy słonecznej na biegunie północnym powinien wynosić ok. 15 minut kątowych. A temczasem Słońce zmniejsza swojej średnicę kątową na biegunem zaledwie o ok. 0,1 sekundy kątowej.
Czyli znowu obserwacje zaprzeczają modelowi płaskiej Ziemi.
Ideę zmniejszania się tarczy słonecznej w raz z odległością można zobaczyć na poniższym rysunku:
Problem nr 5.
Wyobraźmy sobie, że faktycznie całe niebo obraca się wokół Ziemi.
W modelu płaskiej Ziemi powinno być tylko jedno takie centrum obrotu, a temczasem z obserwacji wiadomo, że są dwa takie centra: jedno nad biegunem północnym, a drugie nad południowym.
Niebocentrycy próbują udowodnić, że to drugie (południowe) centrum jest tylko złudzeniem. Równie dobrze mieszkańcy południowej półkuli mogą twierdzić, że to ich centrum jest prawdziwe, zaś to północne jest złudzeniem.
Poza tym jak odróżnić centrum prawdziwe od pozornego?
Niestety, fakty obserwacyjne pokazują dwa centra i zaprzeczają modelowi płaskiej Ziemi.

Kwestia obrotowego nieba niesie jeszcze problem związany z prawdopodobieństwem. Gdyby faktycznie niebo obracało się nad Ziemią, to jaki to byłby cud, gdyby każda jedna gwiazda poruszała się idealnie w ten sposób, żeby zrobić pełne koło w ciągu 24 godzin i żadna się nie spóźniała, ani żadna nie przyspieszała względem innych. I wszystkie te okręgi są idealnie koncentryczne. Dotyczy to nie tylko gwiazd widocznych gołym okiem, ale również tych widzianych przez lornetkę czy teleskop. Trudno uwierzyć w taką zbieżność.
A temczasem obrotowa Ziemia wyjasnia to wszystko w sposób naturalny, wręcz oczywisty.
To tak jakby ktoś kręcił się w kółko i dziwił się jakim cudem wszystko obraca się wokół niego w tak idealnie uporządkowany sposób. Drzewa, domy, latarnie, zaparkowane samochody - wszystko to obraca się wokół takiej osoby w sposób doskonale uporządkowany - tak właśnie postrzegają wszechświat zwolennicy nieruchomej Ziemi.
Można przyjąć, że wszystkie te gwiazdy znajdują się na sklepieniu, które się obraca, ale wówczas trzeba tworzyć dodatkowy byt - czyli takie sklepienie, na które zresztą nie ma żadnego dowodu. Dodatkowo ruch własny niektórych gwiazd wyklucza istnienie takiego sklepienia.
O ileż oszczędniejsza jest oficjalna nauka!

Problem nr 6.
Zaćmienia Słońca w modelu płaskiej ziemi powinny być czymś powszechnym, ponieważ zawsze lub prawie zawsze na jakiś punkt Ziemi będzie padał cień Księżyca. Z obserwacji jednak wiadomo, że zaćmienia Słońca są zjawiskiem rzadkim.
Przybliżony sposób występowania zaćmienia Słońca na płaskiej Ziemi pokazuje poniższy rysunek:
Problem nr 7.
Model płaskiej Ziemi nie jest w stanie podać mechanizmu zaćmienia Księżyca. Zwolennicy teorii płaskiej Ziemi twierdzą, że takie wytłumaczenie istnieje, jednak jak dotąd go nie podali.

Problem nr 8.
Fazy Księżyca powinny się zmieniać wraz z położeniem obserwatora. Widać to na poniższym rysunku:
W rzeczywistości jednak takie zjawisko nie występuje. Podczas nocy wszyscy widzą Księżyc w tej samej fazie niezależnie od położenia obserwatorów.

Problem nr 9.
Gdyby ziemia była płaska, to nic nie powinno znikać za horyzontem. Powinno się jedynie coraz bardziej oddalać i przez to zmniejszać.
Przez zastosowanie coraz większych przybliżeń w lornetce lub w teleskopie powinniśmy widzieć coraz dalej, proporcjonalnie do stosowanego powiększenia. Gdyby model płaskiej Ziemi był prawdziwy, to dzięki zastosowaniu powiększenia 10 krotnego zasięg widzenia obserwatora powinien wzrosnąć również 10 krotnie, a przy powiększeniu 100 krotnym zasięg powienien wzrosnąć 100 krotnie itd.
Jednak nic takiego się nie dzieje. Zasięg widzenia nie zależy od uzytego powiększenia - cały czas widzimy na taki sam dystans. Jedyne co powoduje lornetka lub teleskop, to to że dalekie widoki widzimy coraz wyraźniej, pojawiają się kolejne szczegóły, ale nie powiększamy zasięgu widzenia. Można to sprawdzić osobiście.
W świetle powyższych problemów muszę zdecydowanie odrzucić model płaskiej Ziemi jako niezgodny z obserwacjami.
Logiczne i krytyczne myślenie zmusza nas, aby powiedzieć temu modelowi stanowcze "NIE"!
Manifo.com - make your own free website